nowe artykuły

Niektórzy zbrodniarze zapisują się w kartach historii wiele razy. Nie są odpowiedzialni za  jedno porwanie i pojedyncze zabójstwo, lecz całą gamę przestępstw. Media ujrzały Dana Coopera w pełnej okazałości pierwszy i ostatni raz 47 lat temu. Tyle wystarczyło, by stać się jedynym człowiekiem w USA, któremu bezkarnie udało się uprowadzić statek powietrzny. 




O co chodzi?
Historię tę zacznijmy od standardowej formułki- lot ten nie miał różnić się niczym od reszty. Fotele na pokładzie odlatującego z Portland Boeinga 727 przed świętem dziękczynienia, a konkretnie rzecz ujmując, 24 listopada 1971 roku, jeden po drugim zajmowane były przez spieszących do Seattle podróżnych. W kierunku miejsca 18C zmierzał gustowny i wysoki czterdziestolatek odziany w garnitur. W chwili oderwania się od ziemi, w samolocie zasiadały 42 osoby.

Niedługo po starcie, jedną ze stewardess zaczepił niejaki Dan Cooper, z którego opisem mogliście zapoznać się wyżej. Wręczył kobiecie świstek papieru, a przyzwyczajona do takiej praktyki, schowała go bez zaglądania, czując, że to wyłącznie próba zaproszenia jej na randkę. Cooper ostrzegł stewardessę, by lepiej zapoznała się z zawartością kartki, gdyż ma w torbie bombę. Notatka poza tą, zawierała informację o tym, że statek został uprowadzony. By nie zdetonować ładunku na pokładzie, porywacz zażądał 200 000 $, a także 4 niewielkich wojskowych spadochronów- 2 głównych plecowych oraz 2 awaryjnych. 

Kobieta niezwłocznie poinformowała pilotów o zaistniałej sytuacji, a oni z kolei skontaktowali się z wieżą kontroli lotów. Po wymianie zdań z policją, FBI i prezesem linii lotniczej Northwest Orient, Donaldem Nyropem, obsługa samolotu postanowiła współpracować z oprawcą. 

Podczas, gdy Cooper delektował się smakiem cytrynowo- limonowej whiskey, pracownicy naziemni organizowali pakunek. Po przygotowaniu okupu, Cooper dał pozwolenie kapitanowi na wylądowanie na Seattle- Tacoma International Airport. Pojawiło się jedno ale- mężczyzna był bardzo ostrożny, więc rozkazał podkołować statek powietrzny do odległej części lotniska, przygaszając przy tym światła. 


Gdy otrzymał 4 spadochrony i odliczone co do dolara pieniądze, postanowił wypuścić  wszystkich 36 pasażerów i stewardessę, której wcześniej wręczył karteczkę z informacją o bombie. Na miejscach statku powietrznego został wraz z dwoma pilotami, drugą stewardessą i mechanikiem pokładowym. 


Po zatankowaniu maszyny, Cooper wraz z pilotem wdał się w dyskusję na temat dalszej trasy. Oprawca podał kapitanowi konkretne parametry, które ze sobą nie współgrały. Cooper chciał, by Boeing skierował się do Meksyku na max. pułapie 3 000 m z prędkością 320 km/h i otwartym podwoziem. Pierwszy oficer stwierdził jednak, że  w takich warunkach jest w stanie przelecieć wyłącznie 1600 km. Mężczyźni poszli więc na ugodę, że maszyna pokierowana zostanie przez Góry Kaskadowe. 

Niedługo po tym, gdy samolot wzbił się w powietrze, Cooper rozkazał pozostałej stewardessie, by ta oddaliła się do kokpitu. Nikt jeszcze wtedy nie wiedział, że to ostatni moment, w którym ktokolwiek zobaczy porywacza.

Po chwili, załoga poczuła zmianę ciśnienia w kabinie. Pracownicy już wiedzieli, co się kroi- Cooper wyskoczył z opuszczonych schodów ogona. Czyn ten stał się obiektem gorących dyskusji przez lata. Sam skok może przeszedłby bez echa, gdyby nie panujące w jego trakcie warunki. 

Myślę, że każdy z nas intuicyjnie potrafiłby opisać najlepszą pogodę do skoków spadochronowych: brak wiatru, lub jego subtelne podmuchy, brak opadów i burz. Jeśli założenia te nie są spełnione, instruktor ma prawo odwołać nasz skok. Tymczasem Cooper zaryzykował do tego stopnia, że jego wyczynu nie zauważyli nawet piloci F-106, którzy śledzili porwaną maszynę. Oprawca zdecydował się na opuszczenie maszyny w potężnej ulewie, która bardzo ograniczała widoczność. 

Ruch ten jest wystarczającą podstawą dla FBI, żeby choć wstępnie stwierdzić, że Cooper nie żyje. Niektórzy wywnioskowali, że porywacz nie miał kompletnej wiedzy na temat skoków spadochronowych. Inni z kolei czują, że do uprowadzenia maszyny dopuścił się specjalista, który poradził sobie w tak ciężkich warunkach. Ja z kolei uważam, że bez względu na doświadczenie w skokach, mężczyzna wiedział, że to ostatni krok, który pozwoliłby mu nie zostać schwytanym. Postanowił więc postawić wszystko na jedną kartę i podjął ryzyko. 


Symulacja skoku Dana Coopera (źródło: By I, Anynobody, CC BY 2.5, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2327956)



Po ponownym wylądowaniu
Gdy Boeing 727 osiadł w Reno po ponad dwugodzinnym rejsie, otoczony został przez patrole policji i FBI. Tak jak podał kapitan, Dana Coopera na pokładzie już nie było. Mundurowi wtargnęli jednak do samolotu, by znaleźć wszystko, co pozwoli im ująć przestępcę. Zebrali niewykorzystane 2 spadochrony, odciski palców, a także krawat ze spinką z masy perłowej, które wcześniej ozdabiały kołnierz jego koszuli. Przesłuchano także wielu ludzi, a zeznania pozwoliły na stworzenie spójnego rysopisu, który umieściłam na początku artykułu.

Mapa sporządzona, by pomóc śledczym w ustaleniu miejsca lądowania Coopera

Jakim cudem dopuszczono do tak absurdalnej sytuacji?
Wysokie bezpieczeństwo w lotnictwie nie jest mitem, jednak by odpowiednio przygotować się do każdej sytuacji kryzysowej, najpierw trzeba ją przejść. Cooper uprowadził Boeinga, gdy praktyka ta nie była powszechna, a inni oprawcy porywali samoloty w głównej mierze z pobudek politycznych. W latach 70. jednak uprowadzenia statków powietrznych stawały się coraz częstsze, więc w 1972 roku na lotniskach stanęły pierwsze wykrywacze metali. 


Lata później
Samego Dana Coopera nie znaleziono po dzień dzisiejszy, lecz ślady, które po nim pozostały, dawały nadzieję, że porywacza złapiemy- żywego, bądź martwego. 9 lat po uprowadzeniu samolotu, pewien ośmioletni chłopiec podczas rodzinnej zabawy znalazł 5880 $. Pliczek 294 banknotów, gnił 12 metrów od brzegu w rzece Kolumbia. Rodzina zgłosiła znalezisko, które finalnie okazało się być... częścią okupu Coopera.


W jaki sposób dowiedziono, że są to pieniądze, których zażądał oprawca? Gdy FBI kompletowało okup, pracownicy biura śledczego zarejestrowali wszystkie numery seryjne banknotów, a także wybrali wydrukowane w 1969 roku, w których numery seryjne zaczynały się literą L. Po przejrzeniu więc całego pliku, agenci byli pewni, kto był właścicielem pieniędzy. 

Czy Cooper wciąż żyje? 

Prócz samego mężczyzny, nikt nie jest w stanie na chwilę obecną stwierdzić, czy Dan Cooper żyje. FBI zakłada, że nie, a swoją tezę opiera na kilku argumentach, takich jak: bardzo złe warunki w czasie skoku, brak profesjonalnego podejścia do jego wykonania i... stan w jakim okazał się być jeden ze spadochronów. Cooper zażądał 4 spadochronów, lecz dwa z nich pozostały na pokładzie. Na skutek śledztwa, okazało się, że Earl Cossey, właściciel szkoły spadochronowej, oddał nieświadomie do użytku Coopera materiał służący do demonstracji w czasie szkoleń, a to oznacza, że przedmiot był bezużyteczny. Tego spadochronu nie znaleziono w samolocie. Jeden z przedmiotów zapasowych miał przeciętne linki, więc prawdopodobnie posłużył jako torba na pieniądze.

To również jeden z argumentów za tym, że Cooper był laikiem w ekstremalnych skokach, ponieważ każdy profesjonalista sprawdziłby, czy jego ekwipunek na pewno działa. 

Póki jednak nie znajdziemy niezbitego dowodu na życie, bądź śmierć oprawcy, nie możemy niczego pewnego stwierdzić. 



Hektary przeszukanych obszarów z ziemi i powietrza, tysiące podejrzanych, kilka poszlak i wciąż jesteśmy na niczym. Zagadka Dana Coopera stała się najbardziej intrygującą ze wszystkich z całej historii lotnictwa USA. W tej sytuacji pozostaje mi tylko użycie żartobliwego sformułowania: po skoku Coopera została chyba tylko mokra plama, która po czasie wyparowała. 







Z czego korzystałam tworząc artykuł:
D.B. Cooper Redux, archives.fbi.org, 12.2007 r, [dostęp: 05.07.2018 r.]
D.B. Cooper, web.archive.org, [dostęp: 05.07.2018 r.]
Brandon Allred, Airport Metal Detectors History, pti-world.com, 21.01.2013 [dostęp: 05.07.2018 r.] 
dbcooper.com
Nie tylko pilotki, astronautki i fizyczki stoją za każdym sukcesem i porażką lotów w Kosmos. Również zegarmistrzynie, szwaczki, psycholożki, geolożki, czy prawniczki dźwigały na swoich barkach ciężar odpowiedzialności każdego innowacyjnego projektu. Poznajcie książkę, która prócz braku uprawnienia, ukazuje cienie segregacji rasowej. 



Internet powstał tylko po to, by sprawdzać naszą czujność. Jako, że każdy może opublikować dowolną treść, sieć aż roi się od kłamstw i powielanych we wszystkie strony głupot. Czasami więc warto przystanąć przy pewnych materiałach i rozprawić się z nimi raz na zawsze. I to właśnie zrobimy z poniższym zdjęciem!


Za pisanie tej krótkiej serii artykułów próbowałam się zabrać od ponad roku. Gdy udało mi się ją zacząć, poznacie wiele ciekawostek dotyczących rodzimej kolei w czasie zaborów. Cykl składać się będzie z 4 wpisów- 3 skupią się na każdym zaborcy, a ostatni podsumuje podjętą działalność. 



Poznań Motor Show to świetna okazja, by zasiąść za kierownicą Tesli, sprawdzić swoją motoryzacyjną wiedzę i stanąć oko w oko z samochodami, które pojawią się na drogach za 50 lat. W jaki sposób zorganizowano tegoroczną wystawę?

Honda NSX

Najlepszy przyjaciel człowieka wcale nie ma 4 nóg i nie jest, na przekór powszechnej opinii, ani psem, ani łóżkiem. Niezawodny towarzysz naszego życia to tak naprawdę niepozorny, wykonany z tworzywa sztucznego, miniaturowy pasek. Czy spodziewalibyście się jednak, że opaska zaciskowa ma swe korzenie wśród samolotów?


168 lat. Tyle liczy sobie historia pierwszego kabla na dnie głębokiego akwenu. Obecnie świat opleciony jest setkami tysięcy kilometrów morskich i oceanicznych łączy. Czasami jednak ciężko im współpracować ze statkami... Bo co gdy zniszczy je np. kotwica? Wtem na horyzoncie pojawiają się inne wodne olbrzymy- kablowce!

CS Dependable | https://commons.wikimedia.org/wiki/File%3ACable_layer_ship.jpg