nowe artykuły

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samolot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samolot. Pokaż wszystkie posty
Potrzeby wielu maszyn nie różnią się od ludzkich. Wystarczy spojrzeć na pit stop podczas wyścigu Formuły 1, by zauważyć, że pojazd musi się zatrzymać, odetchnąć i wymienić obuwie. Samoloty z kolei nie są dobrymi maratończykami, więc w trakcie długiej trasy robią sobie przerwę. Co wówczas dzieje się z maszyną?



Boisz się latać samolotem przez lęk wysokości? Przyjęło się, że pasażerskie statki powietrzne wzbijają się na wysokość ok. 10 km. Okazuje się jednak, że nie wszystkie maszyny spełniają swe ambicje na wysokich pułapach. Niektóre z nich potrafią czerpać radość przebywając bliżej powierzchni!




Niepewnie przemierzasz odludny teren. Panuje cisza i spokój, a głęboki mrok okrywa Cię z każdej strony. Potykasz się o wystającą, zardzewiałą część rozkładającego się samochodu. Nie potrafisz rozpoznać, co to właściwie jest. Mimo iż, z każdej strony zerkają na Ciebie trupie oczy, nadal próbujesz odnaleźć drogę. Chcesz stąd wyjść, jednak wszechobecne korzenie, skały i unoszący się zapach śmierci, utrudniają Ci to zadanie. Żałujesz, że dałeś porwać się wyjątkowej atmosferze za dnia. Że nie wyszedłeś wcześniej, zanim wszystko nabrało takich barw…

Ostatnie mrugnięcie reflektora

Szwajcaria- Kaufdorf, w okolicach Berna. Na obszarze 2 km² rozpościera się cmentarz samochodów, którego geneza nie jest do końca znana. Tajemniczy klimat miejsca owiany jest wieloma legendami. Jedna z nich opowiada o mechaniku, który przez kilkadziesiąt lat skupował auta, aby następnie pozyskiwać z nich niezbędne do napraw części. Maszyny ustawiał na swojej posesji- jeden obok drugiego. Przed śmiercią, mężczyzna przepisał dobytek swojemu potomkowi. Syn nie wiedząc co z nimi zrobić, pozostawił je na pastwę losu. Zaniedbane automobile zarastały trawą i mchem, pokrywały się rdzą, a ich niegdyś żywe kolory wciąż blakły w słońcu. Inna opowieść podaje natomiast, że chłopak po śmierci ojca kontynuował kolekcjonowanie pojazdów. Ostatecznie, uzbierał około tysiąca samochodów i czterysta motocykli. Jedno jest pewne- wiele z nich było unikatowymi modelami, których na ulicy już nie spotkamy. Mimo to, w 2009 roku, władze Szwajcarii postanowiły pozbyć się większości aut- maszyny zostały zniszczone, sprzedane, lub zezłomowane. Skąd pomysł likwidacji automobili, których historia sięga roku 1930? Okazało się, że wyciekają z nich płyny, które zagrażają środowisku naturalnemu. Ale czy jest to wystarczający powód, aby całkowicie wyzbyć się atrakcji, która znana jest na całym świecie? Czy nie można zaradzić temu w inny sposób? 

Kosmiczna otchłań prowadzi w szpony oceanu

Jeśli myślicie, że zbiorniki wodne są miejscem wyłącznie dla statków morskich, to jesteście w ogromnym błędzie! Cmentarzystko Statków Kosmicznych to potoczna nazwa Niezamieszkałej Strefy Południowego Pacyfiku. To właśnie w tym punkcie spoczywają odłamki maszyn wysłanych wcześniej w przestrzeń pozaziemską. Wybór lokalizacji był przypadkiem, czy szczegółowo przeanalizowaną kwestią? Strefa, w której toną kosmiczne odłamki oddalona jest tysiące kilometrów od najbliższego lądu, nie ma na niej wysp, a czekanie na wzmożony ruch statków jest daremne. Dzięki temu, upadające elementy nie stanowią zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzkiego. W południowej części Pacyfiku swój żywot zakończyło 161 maszyn. Były one w głównej mierze budowane w Rosji. Los podzieliły w ten sposób m.in. transportowiec Progres i stacja kosmiczna Mir.


Tam, gdzie spoczywają weterani II wojny światowej
 
Trzeba przyznać jedno- podczas II wojny światowej Amerykanie nie próżnowali pod względem lotnictwa. Wybudowali wiele maszyn, których jak się później okazało, było zdecydowanie za dużo. Podczas konfliktu zbrojnego były one niezwykle potrzebne, jednak po jego zakończeniu- nieszczególnie. Część statków powietrznych włączono do czynnej służby, natomiast resztę należało gdzieś "przechować". I to nie byle gdzie! Przed potencjalnym terenem stawiano wiele wymagań. Już od początku zadecydowano, że musi być to otwarta przestrzeń. W końcu żaden budynek nie pomieści kilku tysięcy samolotów.

Jeśli aeroplany będą znajdować się na zewnątrz, to należy zapewnić ochronę przed niekorzystnym wpływem warunków atmosferycznych, lub znaleźć miejsce, którego otoczenie nie będzie szkodzić płatowcom. Ponadto, musi umożliwiać pracę przez cały rok. Po przeanalizowaniu tych czynników, wybrano plac obok bazy lotnictwa Davis- Monthan w Arizonie. Dla obszaru charakterystyczne są rzadkie opady deszczu, twarda nawierzchnia, a także brak silnego wiatru. Jedyną przeszkodę stanowi słońce. Aby uniknąć negatywnych skutków promieniowania, na statki nakłada się specjalną substancję. Większość znajdujących się tam samolotów już nigdy nie wzbije się w powietrze, jednak pobiera się z nich wiele części do nowszych modeli. Po maksymalnym wykorzystaniu maszyn, tnie się je na kawałki i sprzedaje jako złom aluminiowy. Z takich jednostek jak np. F-16 nie pozyskuje się żadnych modułów, gdyż w przypadku wybuchu konfliktu zbrojnego, zostają one przywrócone do służby. Stanowią one 1/4 kolekcji, czyli około tysiąca maszyn.
izrael.org.il

Co zrobić z niepotrzebnym? Porzucić!
 
Przeniesiemy się teraz z Ameryki Północnej do Południowej, gdzie zwiedzimy Boliwię. Uyuni jest niewielkim miastem, w którym żyje ponad 10 tysięcy osób. Na początku XX wieku stanowiło ważny punkt komunikacyjny. Za pomocą środków transportu kolejowego, przewożono niedaleko wydobyte surowce. Początkowo, biznes szedł w dobrym kierunku. Zmotywowani wynikami pracownicy chcieli nawet poszerzyć zaplecze dla tej gałęzi. Niestety, w latach 40., przemysł upadł, zostawiając po sobie niezwykłą pamiątkę. 3 km od wcześniej wymienionego miasteczka znajduje się pustynny krajobraz, którego atrakcją są... porzucone pociągi! Na opustoszałym terenie stoi około 100 lokomotyw i kilkadziesiąt wagonów. Maszyny są niezwykle zaniedbane, pokryte korozją, a także nierzadko graffiti. Władze planują utworzyć tam muzeum, jest to jednak na dzień dzisiejszy wyłącznie swobodna idea. Podczas zwiedzania tego unikalnego cmentarza nikt nie narzuca ograniczeń czasowych, a pojazdy można dokładnie obejrzeć. To sprawia, że pustynia uważana jest za największą atrakcję miasta.


Niespodzianka odkryta! 

Założę się, że wielu z Was słyszało o katastrofie naturalnej jaką jest systematyczne wysychanie Jeziora Aralskiego. Zbiornik wodny znajdujący się na terenie Uzbekistanu i Kazachstanu uchodził niegdyś za 4 największe jezioro świata. Człowiek w pogoni za pieniędzmi jest jednak w stanie zrobić wszystko, więc duma Azji Środkowej niknie w oczach. W połowie XX wieku postanowiono utworzyć na suchych terenach plantację bawełny. W celu rozprowadzenia wody, założono kanalizację, która rozpościera się na pustyni Kara-kum. Została ona jednak błędnie zainstalowana, co sprawiło, że przepływająca tą drogą woda wyparowywała lub wsiąkała w ziemię. Pomysłodawcy osiągnęli swój cel, gdyż Uzbekistan jest jednym z najważniejszych eksporterów tego włókna. Im mniejsza powierzchnia zajmowana jest przez to jezioro, tym więcej... statków możemy podziwiać! Obszar ten zasłynął początkowo z rybołówstwa. Kiedy jednak poziom wód zaczął opadać, maszyny utknęły na podłożu. Wraki są w całości odsłonięte, a niemało z nich w połowie rozebrano. Z niektórych zostały jedynie szkielety. Statki rozmieszczone są po całej okolicy.


Wyżej wymienione miejsca nie są jedynymi, w których spoczywają maszyny. Również na terenie Polski znajdziemy wiele zapierających dech w piesi widoków np. Kraków Płaszów, czy nasz Bałtyk. Mimo, iż każdy ma za sobą inną historię, nie można zaprzeczyć, że wszędzie wyczuwalny jest ten sam sentymentalny klimat.
 Weronika Olimpia

Źródła:
www.airplaneboneyards.com
www.amusingplanet.com
www.trainsonthebrain.com
Lotnictwo jest dziedziną fascynującą ludzkość od wieków. Już Leonardo da Vinci, mimo braku dużego doświadczenia, stwierdził, że jeśli raz posmakowałeś latania, będziesz już zawsze chodził po ziemi z oczami utkwionymi w niebo, bo tam właśnie byłeś i tam zawsze będziesz pragnął powrócić. Obecnie, samolot jest codziennym środkiem transportu dla coraz to większej grupy ludzi. Smutne jest jednak to, że dla wielu osób, podróż powietrzna jest koszmarem- strach spowodowany lękiem wysokości, wysnuwaniem dziwnych hipotez i... niewiedzą. Na wielu portalach znajdziecie metody radzenia sobie z grozą. Tutaj- zbiór informacji, które w pewnym stopniu uciszą Wasze obawy. 


Czy aby na pewno bezpieczniej niż samochodem?
O tym, że podróż samolotem jest bezpieczniejsza, niż samochodem mówi się od dawna. Jest to również jeden z priorytetowych argumentów użytych wobec awiofobów. Statystyki mówią wyraźnie- tak, jest bezpieczniej. Weźmy pod uwagę rok ubiegły. Podsumowując ilość wypadków drogowych i katastrof lotniczych otrzymamy liczbę- 35 081. Ile z nich należy do drugiej grupy? Niemal 111... A jak dane kształtowały się przez lata? (Pierwszy wykres przedstawia ilość wypadków drogowych wyłącznie w Polsce)



Może nasunąć się teraz pytanie- to dlaczego tylu ludzi uważa, że autem bezpieczniej? Moim zdaniem, do takiego stanu rzeczy przyczyniły się media. Nagłaśniają za pomocą przerażających filmików czy wymyślnych nagłówków katastrofy lotnicze. Tymczasem, dane statystyczne dotyczące wypadków drogowych podaje się... jak z płatka! Ponadto, samochód narażony jest na więcej czynników losowych jak np. udział w karambolu czy poślizg. 
Drugim powodem, dla którego środki transportu drogowego uważa się za bezpieczniejsze, to ich powszechność. Mało kto ma swój własny samolot, natomiast nierzadko na 1 rodzinę przypadają 2-3 samochody. 

Zanim wejdziemy na pokład statku powietrznego...
Nim przywita nas miła załoga w samolocie, mamy obowiązek przejść na lotnisku dokładną kontrolę celną. Odpowiedni funkcjonariusze przeszukają nasz bagaż i okrycie. Proces ten minimalizuje szansę wniesienia niebezpiecznych przedmiotów jak np. noże, gaz pieprzowy czy broń palną. Oprócz przyrządów manualnych, korzysta się z bramek do wykrywania metalu, prześwietlarek rentgenowskich i innych. Kiedy przewozimy sprzęt elektroniczny możemy zostać poproszeni o włączenie go przy pracowniku- to również w celu zachowania spokoju podczas lotu. Pasażer, który budzi nawet niewielkie wątpliwości zostaje zatrzymany na dokładniejszą weryfikację. Dlatego mimo obecnej sytuacji politycznej, zamach terrorystyczny jest wciąż mało prawdopodobny, tak jak z resztą inne ekstremalne zajścia- bomba, uzbrojony podróżny. 

Jak lecieć, to tylko perfekcją!
Każdy statek powietrzny, którym mamy możliwość podróżować, jest dopracowany co do śrubki. Przed oblotem, przechodzi dokładny proces certyfikacji. Składa się z wielu skomplikowanych zadań jak np. lot z jednym silnikiem. Oznacza to, że jest w stanie idealnym, a każda część działa bez zarzutów. Ponadto, między lotami przechodzi przegląd stanu technicznego. Dla zainteresowanych procesem, odsyłam do swojego starszego wpisu, gdzie dowiecie się więcej o naprawach i obsłudze naziemnej maszyny. Jeśli okaże się, że któraś z części statku powietrznego nie jest w pełni sprawna, to bez wahania wyłącza się maszynę z ruchu lotniczego i naprawia.


Nabranie doświadczenia przed rozpoczęciem pełnienia służby 
Osoby, którym po zajęciu miejsca w samolocie, powierzamy swoje życie,mają niezwykle szerokie doświadczenie. Dlatego warto im też zaufać. Stewardessi i piloci przechodzą tysiące godzin szkoleń, praktyk i wiele egzaminów. Ponadto, ich wiedzę sprawdza się przez okresowe testy m.in. w symulatorach lotów. Sprawdziany obejmują również umiejętność wyjścia z najbardziej ekstremalnych sytuacji i lotu z nieprawdopodobnymi błędami technicznymi. 

Pogoda nie jest straszna! 
Warunki pogodowe są najważniejszym czynnikiem wpływającym na bezpieczeństwo lotu. Przedsiębiorstwa wolą dmuchać na zimne- kiedy nie są idealne, podróż zostaje odwołana. A co jeśli stan atmosferyczny ulegnie zmianie dopiero po wzbiciu się w powietrze? Z pomocą przybywa szeroka wiedza i wcześniej wspomniane doświadczenie załogi, a także wiele niezbędnych urządzeń- np. ILS czy EGNOS. Nie będę ich omawiać w dzisiejszym wpisie, gdyż obydwa opracowałam w poprzednich- ILS i EGNOS. Gdy okaże się, że w pobliżu naszej trasy znajduje się centrum burzy, pilot omija je. W związku z tym, złych warunków pogodowych również nie musimy się obawiać!

Wyjście z katastrofy lotniczej nie jest możliwe!
Wbrew pozorom, katastrofę lotniczą można przeżyć! Zostało to udowodnione na podstawie doświadczeń i odpowiednich obserwacji naukowców. Aby uratować swoje życie, należy znać kilka istotnych aspektów. Miejsce w samolocie jest niezwykle ważne. Linie lotnicze pozwalają na jego wybór przy rezerwacji biletów. Zdecydowanie większą szansę na przeżycie mają podróżujący,którzy wybrali przód maszyny, niż środek czy tył. Dowodem na to stwierdzenie może być katastrofa z roku 2008 samolotu linii Spanair. 153 osoby zginęły, a z życiem uszło tylko 17. Cała siedemnastka zajmowała miejsca na przodzie. Dlaczego początek maszyny jest bezpieczniejszy? Jeśli zostanie uszkodzony silnik, który znajduje się na środku samolotu, to ogień i dym skierowane są w tył. Ponadto, podczas startu, statek powietrzny zawsze jest skierowany dziobem w górę. Oczywiście istnieją pewne wyjątki od reguły.

Kolejne pytanie- miejsce przy oknie czy przejściu? Mimo, iż siedzący przy oknie, mają możliwość podziwiania zapierających dech widoków, to właśnie osoby znajdujące się przy korytarzu, w 64% przeżywają. Natomiast 58% pasażerów zajmujących miejsce koło okien, mogło ujść z życiem. Oprócz wyboru miejsca, eksperci podpowiadają, aby wybierając się w podróż samolotem, założyć bawełniane tkaniny, które są bardzo lekkim materiałem. W razie niebezpieczeństwa, głowę należy ochronić czymś miękkim np. poduszką, a tors schylić jak najniżej. To zapobiegnie wyrzuceniu nas w przód maszyny. Wychodząc ze statku powietrznego, nie należy brać swojego bagażu. Podczas ewakuacji musimy mieć wolne ręce, aby móc nimi osłonić się przed uciekającymi ludźmi, odgarniać wiszące elementy lub podeprzeć się. Katastrofa samolotu równa jest walce o czyste powietrze, którym możemy oddychać. Aby bezpiecznie wyjść na zewnątrz, zalecane jest zwilżenie chusteczki/ materiału i przyłożenie go do dróg oddechowych. Grunt to przede wszystkim zachować spokój. Panika sprawia, że człowiek przestaje racjonalnie i logicznie myśleć. A to najgorsze podejście w takiej sytuacji.

Na lotnisku nie można się zgubić
Wiele osób boi się samego poruszania się po lotnisku, które jest dla nich całkowicie nieznanym miejscem. I to właśnie nieznajomość obiektu odpycha ich od podróży samolotem. Zamiast obawiać się lotniska, należy wstawić się na nie odpowiednio wcześnie i wyłącznie... kierować się oznaczeniami. W całym porcie lotniczym roi się od tabliczek i znaków informacyjnych, więc bez problemu powinniśmy dotrzeć na swoje stanowisko check-in i przejść odprawę. Nasze wątpliwości powinni rozwiać pracownicy obiektu m.in celnicy lub osoby znajdujące się w Punktach Obsługi Pasażerów.


Podczas lotu nie ma możliwości, aby zabrakło powietrza
Znajdzie się również grupa osób, która obawia się braku dopływu powietrza w samolocie. Wbrew pozorom, statek powietrzny nie jest zamkniętą na amen maszyną. Powietrze dostaje się poprzez urządzenia klimatyzacji i ogrzewania. Natomiast wentylatory wymuszają jego ruch. Awaria tych elementów jest zdarzeniem niezwykle rzadkim, wręcz nieprawdopodobnym.

Według amerykańskiego Newsweeka, aż połowa pasażerów, obawia się swojej podróży samolotem. Czy słusznie? Mam nadzieję, że powyższe argumenty dowodzą, że jednak nie. Znacie inne stwierdzenia, aby uspokoić osobę przerażoną na myśl o lataniu? A może sami czegoś się obawiacie? 

Weronika Olimpia



Źródła:
„How to survive a plane crash" - Daily Telegraph
statystyki- Główny Urząd Statystyczny
Fizyka przejawia się w naszym codziennym życiu na każdym kroku. Niestety, przez ubogie polskie szkolnictwo, nauka ta kojarzy nam się tylko z magnesami i zsuwającymi klockami. Wiele osób nie jest świadome tego, że maszyny, takie jak np. samoloty poruszają się w głównej mierze dzięki tej dziedzinie. Zauważyłam ten fakt podczas rozmów ze znajomymi, także chciałabym rozwiać Wasze wątpliwości i przedstawić wpływ fizyki na środki transportu.

Ludzi najbardziej zastanawia to, jakim cudem tak potężne maszyny jak statki powietrzne czy morskie bezproblemowo poruszają się w swoim środowisku. Np. prom Independence of the Seas, który waży 154407 ton, swobodnie dryfuje po oceanie, ale kiedy do wody wrzucimy kamień, to pójdzie na dno. Zajmijmy się jednak na początek środkami latającymi. Siła grawitacji oddziałuje oczywiście na wszystko wokół nas. Statki powietrzne nie są wyjątkami, gdyż lecąc, znajdują się w polu grawitacyjnym. Co w takim razie sprawia, że maszyny te utrzymują się w powietrzu? Za to odpowiedzialna jest siła nośna. Aby powstała, należy spełnić kilka ważnych warunków. Jeden z nich to nachylenie skrzydeł ku masom powietrza. Powietrze, które naciera na tę część samolotu, zmienia pęd na kierunek prostopadły do ruchu. Dzięki temu, siła nośna odpycha powietrze w dół. Kolejny warunek związany jest z III zasadą dynamiki Newtona. W dużym skrócie, zasada ta polega na tym, że 2 ciała działają na siebie z tą samą wartością ale z przeciwnymi zwrotami. Skrzydła przetwarzają duże ilości powietrza w dół i dzięki temu, maszyna unosi się do góry.
Trzecie kryterium to opływanie przez atmosferę skrzydeł statku powietrznego. Nie jest on jednak aż tak ważny we współczesnym lotnictwie jak wymienione wcześniej czynniki. Płat samolotu otaczany jest przez powietrze z góry i dołu. Warto zauważyć, że droga nad skrzydłem jest dłuższa, niż ta na dole, dzięki czemu powietrze porusza się szybciej. W fizyce, mieszanina gazów, która ma większą prędkość, ma również mniejsze ciśnienie. Co się z tym wiąże? Substancja, która jest wolniejsza (w tym przypadku ta pod skrzydłem) naciska mocniej na płaty samolotu.
Jak więc widać, skrzydła są jednym z najważniejszych elementów w działaniu statku powietrznego i to właśnie one wchodzą w interakcje z prawami fizyki.

Skoro omówiliśmy sobie działanie siły nośnej w przypadku tej maszyny, to zajmijmy się teraz transportem kosmicznym.
Rakieta napędzana jest mieszaniną paliwa i utleniacza, (np. ciekły tlen i nafta) która wtryskiwana jest do komory silnika. Następnie, w komorze dochodzi do gwałtownego spalania substancji i dzięki temu wytwarzane są gazy, które wypływają z dyszy z bardzo dużą szybkością. Można zaobserwować zasadę zachowania pędu, ponieważ gdyby pomnożyć średnią prędkość cząsteczek (w fizyce oznaczaną jako v) z masą paliwa połączonego z utleniaczem, (oznaczenie- m) to zauważymy, że jest równa wartości pędu skierowanego do tyłu. Maszyna dzięki temu może uzyskać pęd skierowany do przodu, oczywiście z tą samą wartością. Tak więc rakieta działa również na zasadzie zjawiska odrzutu. Jej masa zmniejsza się podczas unoszenia w górę, ponieważ pozbywa się ona gazów wylotowych. Lotowi nie sprzyja niestety siła tarcia. Hamuje ono rakietę i rozgrzewa ją do wysokich temperatur.

Przeniesiemy się teraz na ziemię, gdzie przedstawię wam fizykę w transporcie drogowym. Przede wszystkim warto wspomnieć o tarciu. Zjawisko to można zaobserwować chociażby podczas hamowania. Tarcie zależne jest od rodzaju trących powierzchni, jednak nie wpływa na niego ich wielkość. Wspomniałam o tym, ponieważ czasami, mylnie uważa się, że montując w aucie większe hamulce tarczowe, zmniejsza się dzięki temu drogę hamowania. Pomimo, że tarcie jest elementem niezbędnym do działania samochodu, to tak jak w przypadku rakiety- nie zawsze nam sprzyja, bo to właśnie jest przyczyną zdzierania się łożyska czy opon.
Omawiając ostatni środek transportu w tym wpisie odpowiemy sobie na pytanie: dlaczego statek nie tonie? Jak już wspomniałam na samym początku- wielkie maszyny zawsze budziły zainteresowanie, jak to się dzieje, że unoszą się na wodzie. Jest to kwestia wyporności. (największe statki mają wyporność ponad 100 000 ton) Określa się przez ten termin wodę, która jest wypychana przez zanurzoną jednostkę pływającą. Może jednak być ona zatopiona do znaku wolnej burty, który widzicie poniżej:


Warto poznać prawo Archimedesa, które reguluje siłę wyporu. Mówi, że wartość tej siły jest równa ciężarowi wypartej wody. Ciało będzie pływało, dopóki siła wyporu będzie większa niż ciężar ciała. Normalne statki nie są zanurzone w całości, dzięki czemu jeśli zostanie przeładowany, to nie pójdzie od razu na dno. To ze względu na utrzymany "zapas". Jednak każda osoba pracująca na pokładzie takiej maszyny wie, że nie warto lekceważyć przeładowania, bo nieraz doszło już do katastrofy na tle zbyt dużego ciężaru.
A czy Wy znacie jakieś prawa fizyki, które wpływają na działanie maszyn?


Kontakt: maszynyokiemdziewczyny@wp.pl

Źródła:
Repetytorium maturzysty- fizyka/ greg
Księga Rekordów Guinnessa jest znaną, co roku aktualizowaną publikacją. Chciałabym przedstawić Wam najlepsze wyniki osiągnięte właśnie za pomocą maszyn.

1. Największy samolot pod wodą
Todor Zhivkov był najdłużej rządzącym dyktatorem w Europie Wschodniej. Sprawował władzę w Bułgarii. Tupolev-154 był jego własnością, a zbudowali go w 1971 roku Rosjanie. Statek powietrzny mierzył 48 metrów. Zatopiono go w Zatoce Warneńskiej (Morze Czarne). W jego kadłubie utworzono sztuczną rafę koralową, a przed procesem tym, usunięto silnik oraz wszelkie kable, aby nie zanieczyszczały zbiornika wodnego. Dokonano tego w 2011 roku.





2. Najszybsze przejechanie wszystkich stacji metra w Londynie
Od 1959 roku w Londynie, wielu ludzi stara się pobić rekord polegający na przejechaniu metrem wszystkich stacji (a punktów jest 270). Nie jest to jednak proste zadanie jak tłumaczą obecni rekordziści. Anthony Smith i Geoff Marshall mówią: To trudniejsze niż się wydaje. Nie dość, że trzeba wysiąść na odpowiedniej stacji, to jeszcze biegiem zasuwać na następny przystanek. Aby pobić ten rekord, należy być zarówno wysportowanym, jak i posiadać zmysł orientacji w terenie i doskonałą znajomość metra. Ja wierzę im na słowo, ponieważ jest to rozbudowana sieć na 321 km, a przebyli tę trasę w ciągu 16 godzin 20 minut i 27 sekund. Przebili w ten sposób poprzedniego zwycięzcę o 8 minut. Mężczyźni uważają, że ważnymi elementami w całej zabawie byli ich znajomi, którzy informowali ich na bieżąco o wszystkim, a także brak utrudnień oraz opóźnień w komunikacji. Rekord został pobity 16 sierpnia 2013 roku, jednak zostało to wpisane w Księdze miesiąc później.



3. Najdłuższy skok samochodem do tyłu
Rob Dyrdek jest amerykańską gwiazdą. Zajmował się profesjonalną jazdą na łyżworolkach, a obecnie jest gospodarzem programu na MTV "Niemożliwe". Mężczyzna postanowił sprawdzić się w skokach samochodowych, jednak wyjątkowo zaryzykował zrobić to tyłem. Specjalnie na tę okazję, Chevrolet udostępnił mu swój samochód. Warunkami zaliczenia skoku było pokonanie odległości 27,21 metrów, poprawnie i bez uszkodzenia maszyny. Robowi towarzyszyła publika, a także kamerzyści i wszyscy śledzili każdy krok gwiazdora. Mężczyzna wykonał skok bez zbędnych komplikacji świetnie się przy tym bawiąc. Wydarzenie to miało miejsce 13 lutego 2014 roku w Kalifornii. (park rozrywki Six Flags Magic Mountain)




4. Najdłuższy program dokumentalny na żywo
Jak myślicie? Czy istnieje program, który nie był przerywany przez reklamy? Owszem! Nosi on nazwę: Hurtigruten – minuta po minucie. Wszystko zostało nadawane na żywo przez 134 godziny 42 minuty i 45 sekund. Transmisja nadawana była na pokładzie statku wycieczkowego MS Nord-Norge. Można ją było oglądać w jednej z najpopularniejszych stacji telewizyjnych- NRK 2. Załoga maszyny składała się z 20 osób, które obsługiwały 11 kamer. Nagrywały one obraz wybrzeża norweskiego. W Norwegii, program obejrzało 3/4 ludzi. Problemy techniczne nie były straszne specom, poradzili oni sobie z nimi bez problemu, bez przerywania odcinka. Pomyślano również o obcokrajowcach kochających ten kraj, ponieważ emisję można było obejrzeć w Internecie na żywo. Przed komputerami zasiadło 148 państw. Jednak niestety, językiem jakim się porozumiewano podczas kręcenia był norweski. Rekord pobity 16-22 czerwca 2011 roku.




5. Największa parada samochodów marki Honda
Meet the Beat! jest imprezą organizowaną w Japonii przez miłośników Hondy. Jej początki sięgają roku 1994. 13 lipca 2010 roku na torze Twin Ring Motegi, 569 samochodów przebyło trasę wynoszącą około 3,5 km.



6. Najwięcej wykonanych pętli przez formację samolotów
Jest to gratka dla miłośników akrobacji lotniczych. Wydarzenie odbyło się w Wielkiej Brytanii, na lotnisku w Sywell. Wykonująca całą akcję była drużyna The Blades, która pracowała kiedyś dla Zespołu Akrobacyjnego Królewskich Sił Powietrznych Wielkiej Brytanii. Pierwszą pętlę wykonał niewidomy pilot Mike Newman, który podczas działań świetnie się bawił. To był zaszczyt, że mogłem pobić ten rekord z grupą tak wspaniałych i utytułowanych pilotów. Tym bardziej, że dzięki temu udało nam się uzbierać sporo pieniędzy na cele charytatywne. -mówił. Stery przejął później Myles Garland. Był to rok 2011 i wykonano aż 26 pętli. 



Mike Newman

A czy Wy znacie inne rekordy ustanowione przy pomocy maszyn?
UWAGA!
Nastąpiła zamiana e-maila, dzięki któremu możecie skontaktować się ze mną. Obecnie jest to: maszynyokiemdziewczyny@wp.pl
A jeśli chcecie wiedzieć na bieżąco, co dzieje się na blogu, to zachęcam Was do polubienia świeżo założonego fanpage, do którego odnośnik znajdziecie po prawej stronie.

Źródła:
http://biurorekordow.pl/
Rok temu w szkole na przedmiocie zawodowym oglądaliśmy film o najniebezpieczniejszych lotniskach świata. Ostatnio właśnie przypomniał mi się, tak więc stwierdziłam, że naskrobię coś na ten temat. Dla zainteresowanych, poniżej umieszczam materiał. (Warto obejrzeć w wolnej chwili, jest serio ciekawy)


Wydawałoby się, że lotniska to miejsca dopracowane, stworzone z ogromną precyzją. A co jeśli wypływają na to konkretne czynniki, jak np. rzeźba terenu i nie można zachować odpowiedniego bezpieczeństwa? Miłego czytania!

Stacja McMurdo
Stacja ta znajduje się na Antarktydzie i jest uważana przez wielu pilotów za najniebezpieczniejsze lotnisko świata. Logiczny jest fakt, iż jest tam bardzo ślisko, a lód się załamuje. Gdy pokrywa lodowa pęknie, statek powietrzny nie ma możliwości wylądowania.




Tegucigalpa
Jest to lotnisko w Hondurasie. Normalna długość pasa startowego wynosi 3-4 km, natomiast ten jest krótszy- ma 2 km. Kolejne utrudnienie to górzysty teren. Samo lądowanie wymaga ogromnego skupienia a samoloty muszą gwałtownie obniżać dziób. Żeby było tego mało- pas kończy się ogromną przepaścią.




Lukla
Lukla jest niewielkim portem lotniczym w Nepalu. Składa się na niego m.in 1 pas (!!!) o długości 460 m i szerokości 20 m. Kończy się 600 metrową przepaścią. Podobno przy lądowaniu, czuć bliskość gór i odnosi się wrażenie o nieuchronnym rozbiciu. Zawrócenie jest niemożliwe. Klimat również jest czynnikiem szkodliwym- porywiste wiatry i gęsta powłoka chmur.




Funchal 
Lotnisko Funchal sytuowane jest na Maderze. Jego pas startowy ma długość 2,7 km. Został on przedłużony, z powodu wielu wypadków. Wcześniej miał on tylko 1,5 km. Pas jest stworzony w skale, a kończy się oceanem. W przypadku tego lotniska, częstą przeszkodą dla pilotów są ptaki. Dodatkowo, zachodzą tu uskoki wiatru w różnych kierunkach. 





Gibraltar 
Lotnisko to znajduje się na terytorium o tej samej nazwie i jest otoczone morzem. Pas startowy przecinany jest przez autostradę składającą się z 4 pasów. Turyści bardzo to podziwiają, natomiast mieszkańcy nienawidzą. Ponadto, innymi czynnikami szkodliwymi są częste turbulencje i boczny wiatr. W pobliżu lotniska znajdują się także wysokie budynki, utrudniające lot.






Pod każdym opisem lotniska wstawiłam króciutki filmik pokazujący lądowanie statku powietrznego. Jedne wyglądają bardziej groźnie, inne mniej. Jeszcze raz zachęcam Was do obejrzenia produkcji przedstawiającej 10 najniebezpieczniejszych lotnisk świata. Mam nadzieję, że dacie się namówić, tymczasem ja się z Wami żegnam.
Do usłyszenia. :)

Z czego korzystałam tworząc notkę:
Niebezpieczne lotniska świata- history channel. 
Dawno nie było u mnie żadnego tagu, jednak jakiś czas temu, obiecałam Wam, że opiszę pewną książkę. Chciałam tylko przeczytać kilka stron, aby wystawić odpowiednią opinię. Uważam, że ta pozycja jest idealna na mojego bloga i byłaby wielka szkoda, gdybym jej nie umieściła.


Jest to Historia lotnictwa w Polsce. Powiedzenie: cudze chwalicie swego nie znacie, sprawdza się tu doskonale! Być może w szkole, na lekcjach historii słyszeliśmy jak rozwijały się statki powietrzne w Europie: Francji, Anglii czy innych bogatych państwach. Polska z reguły była omijana lub informacje na temat rozwoju maszyn wprowadzone były wręcz pobieżnie. Jednak ubogie lekcje w szkole nie oznaczają, że samoloty nie budziły zainteresowania w naszej ojczyźnie!



Wręcz przeciwnie! Dlatego nie rozumiem, z jakiej racji Polska jest omijana, podczas omawiania nowego materiału. Pozycję stworzyło 8 autorów, a każdy z nich jest miłośnikiem lotnictwa. Wielu z nich pracowało z samolotami, stąd mamy pewność, że książka jest rzetelnie i solidnie napisana. Tak naprawdę, temat latania maszynami został omówiony z każdej strony, zaczynając na projektach, poprzez zabory, aż do magazynów lotniczych. A oto dowód na rozległość tematyki:


Moim zdaniem, książka ta nie jest zwykłą encyklopedią, która z reguły zanudza wszystkich. Tekst jest napisany prostym językiem, co sprawia, że jest przeznaczony dla każdego, bez względu na stopień wtajemniczenia w lotnictwo czy wykształcenie. Czcionka czytelna, strony przejrzyste i ozdobione wspaniałymi fotografiami.


Podczas, gdy w innych krajach, można było bez problemu tworzyć, szkicować i budować, Polska miała bardzo okrojone fundusze na jakiekolwiek projekty. Rodacy byli pilnowani przez zaborców, a w innych konfliktach zbrojnych musieli borykać się z różnymi problemami. Myślicie, że ich to zniechęciło? Nic bardziej mylnego! Polacy rozwijali się, aż w końcu osiągali sukces za sukcesem.
Dlaczego jeszcze warto nabyć tę książkę? Znajdziecie tam informacje, których nie ma nigdzie w Internecie. Masa ciekawostek, konkretnych notek i nowinek. Wszystkie ważne rzeczy skupione w jednym miejscu.
Książkę widziałam w empiku i matrasie, za 39.99 zł.
W Internecie pozycja jest tańsza. Poniżej podsyłam linki dla zainteresowanych:
http://aros.pl/ksiazka/historia-lotnictwa-w-polsce-op-fenix-9788377056608
http://www.matras.pl/historia-lotnictwa-w-polsce,p,219762
http://www.empik.com/historia-lotnictwa-w-polsce-opracowanie-zbiorowe,p1101048836,ksiazka-p
http://allegro.pl/historia-lotnictwa-w-polsce-wyd-fenix-i4956217377.html




Dziękuję za przeczytanie. Miłego dnia! :)
Omawiałam już katastrofy morskie (aż w trzech częściach), opisywałam również Titanica. Teraz czas na wspomnienie o wypadkach lotniczych. Chciałabym opowiedzieć Wam o pewnej osobie, która przeżyła katastrofę w powietrzu.

Bohaterką historii, która wstrząsnęła mną najbardziej jest Vesna Vulović-Serbka, stewardessa linii lotniczej- Jat Airways. Mówi się o niej jako o cudownej stewardessie i jest obiektem wielu teorii spiskowych. Dlaczego?



Katastrofa lotnicza, w której uczestniczyła owa kobieta wydarzyła się w roku 1972. O ironio miało jej na pokładzie nie być! Zamieniła się w ostatniej chwili z inną pracownicą samolotu, która miała tak samo na imię. Przelatując nad miejscowością Srbska Kamienica (obecnie Czechy) okazało się, że na pokładzie statku powietrznego znajduje się bomba. Została ona podłożona przez Ustaszy- chorwackich terrorystów. W tym czasie, Vesna znajdowała się na tyle samolotu, a maszyna pękła na 2 części.


Dzięki dwóm przypadkom udało jej się przeżyć- została przygwożdżona wózkiem cateringowym do ściany, a dodatkowo upadek został trochę zamortyzowany dzięki grubej warstwie śniegu. Reszta osób- 22 pasażerów i 5 pracowników zginęła. Sama Vesna miała złamane trzy kręgi, obie nogi i pękniętą czaszkę. Przez miesiąc była w śpiączce, a całkowity powrót do zdrowia zajął jej kilka lat. Początkowo, jej nogi były sparaliżowane, jednak dzięki rehabilitacji udało się przywrócić ich sprawność. Po wyjściu z tej poważnej sytuacji kontynuowała pracę dla JAT, jednak oddała się pracy biurowej.


Żeby było zabawniej, Vesna otrzymała nagrodę Księgi Rekordów Guinnessa. Za co? Skok bez spadochronu z największej wysokości. Tylko pogratulować. Nagrodę wręczał jej Paul McCartney. Po wypadku, kobieta nie spodobała się władzom. Obcięli jej pensję a następnie znalazła się na ich czarnej liście. Obecnie jest emerytką i ledwo zapewnia sobie godny byt.
Sytuacja wywołała pewnego rodzaju kontrowersje. Np. po kilkunastu latach, niemieccy dziennikarze odszukali informację w dokumentach o tym, że samolot mógł zostać zestrzelony całkiem przypadkowo przez czechosłowackie siły powietrzne. Statek powietrzny podchodził do awaryjnego lądowania i właśnie nieudana akcja była przyczyną katastrofy. Na potwierdzenie tej teorii jest kilka dowodów- chociażby mały promień rozrzutu części maszyny czy anonimowi świadkowie, którzy twierdzą, że widzieli maszynę lecącą nisko.


Vesna Vulović twierdzi, że taka sytuacja nie miała miejsca, ponieważ samolot wg. niej nie zniżał lotu.
A Wy jakie macie zdanie na temat tej katastrofy? Ja szczerze mówiąc nie mam określonego stanowiska. Przeżycie tej kobiety po upadku z ponad 10 tysięcy metrów jest wręcz niemożliwe. Dodatkowo stewardessa, po wyjściu ze śpiączki miała zaniki pamięci, co może wpływać na jej relacje. Ale z drugiej strony każdy z nas wie jakie są media- nie ważne o co chodzi. Ważne, żeby zrobić z niczego sensację, a ten wypadek był do tego idealnie stworzony.

Kontakt ze mną: be_cuteee@wp.pl

Z czego korzystałam tworząc notatkę:
http://joemonster.org/art/13318
http://deser.pl/deser/1,111858,9000747,Vesna_Vulovic__Stewardesa__Ktora_Przezyla.html
http://www.tunguska.pl/spadla-z-nieba-i-zyje/#
https://pl.wikipedia.org/wiki/Vesna_Vulovi%C4%87
Dzisiaj ponownie chciałabym zająć się tematyką lotniczą. Jednak tym razem, opiszę Wam kilka śmiesznych i dziwnych sytuacji, które miały miejsce na lotnisku czy na pokładzie samolotu. Nie będę rozpisywać się w każdym punkcie szczegółowo, czasami wystarczy wspomnieć kilka słów.  Mam nadzieję, że na waszych twarzach pojawi się uśmiech, tak więc miłego czytania!

1. Tylko 100 ml. 
Jak wiemy, aby wejść na pokład samolotu, należy przebrnąć przez kilka procedur. Wiemy też, że przepisy lotnicze są dosyć ostre. Przedmiot w postaci płynnej lub żelowej, który pakujemy do bagażu kabinowego musi znajdować się w pojemniczku/ buteleczce do 100 ml. Podczas kontroli bezpieczeństwa, pewna starsza Pani niestety o tym nie wiedziała. Nie chcąc opuszczać swojego soku, stwierdziła, że wypije go na lotnisku, a to 100 ml, które jej zostanie weźmie na pokład statku powietrznego. Gratuluję pomysłu. :)


2. Sikanie... w szafie!
Nie mam pojęcia, być może to efekt wypicia zbyt dużej ilości alkoholu, ale pewien podróżny już na pokładzie samolotu, zniecierpliwiony szukaniem toalety (bo to takie trudne) postanowił załatwić swoje sprawy w szafie na ubrania... Nie udało mu się, jednak ze stwierdzeniem w myślach nigdy się nie poddawaj, postanowił spróbować przy drzwiach do kokpitu. Na szczęście koniec końców, miła pani stewardessa wskazała miejsce, w którym znajduje się toaleta. 


3. Ciepła reklama!
Po długiej podróży mamy z reguły ochotę na odpoczynek i coś dobrego do przekąszenia. Zapraszam was, abyście zobaczyli, co takiego stało się na poznańskim lotnisku Ławica. Miło ze strony Subway. :)


4. Kłamstwo ma krótkie nóżki.
Nie w każdej sytuacji warto sobie żartować. Urzędnik imigracyjny zadał pewnej Pani pytanie- co ma w bagażu kabinowym. Postanowiła zabłysnąć żartem i stwierdziła, że... broń biologiczną i kilka lasek dynamitu. Ludziom od lotnictwa nie trzeba dużo mówić. Cała sytuacja zakończyła się kilkugodzinnym przesłuchaniem, baaardzo dokładnym przeszukaniem walizki, unieważnieniem biletu z powrotem do domu i rocznym zakazem wjazdu do Anglii. I czy warto sobie "żartować"?



5. Polacy potrafią bawić się wszędzie...
Tak naprawdę Polakom nie trzeba dużo do szczęścia... Tak, to również tyczy się samolotów. Zaskoczony Amerykanin postanowił wszystko nagrać i wrzucić do sieci.



6. Bezpieczeństwo to sprawa na drugi plan.
I to właśnie udowodnił inny podróżujący. Krótko sytuację opisując- w pewnym samolocie w schowkach bagażowych leżała sobie tratwa ratunkowa. Komuś się nie spodobała i mu przeszkadzała, więc wyrzucił ją po prostu między siedzenia, umieszczając swój bagaż. Mistrz!


Ludzie zaskakują i to wszędzie. Na szczęście nie tylko Polacy! A czy Wam wydarzyła się jakaś zaskakująca sytuacja? 
Miłego wieczoru. :)



Mam za sobą już pierwszy egzamin zawodowy- część praktyczną. Polegała ona na wyborze najtańszej linii lotniczej, wypisaniu kart pokładowych, wywieszki bagażowej i bodajże jeszcze innego dokumentu, a następnie musiałam przeprowadzić kontrolę bagażu kabinowego i napisać, co zrobić z przedmiotem zabronionym. 22 czerwca mam egzamin teoretyczny, a w przerwie pomiędzy nauką prawa przewozowego, stwierdziłam, że napiszę coś na bloga. :)

obsługa podróżnych pozdrawia! :)


Chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować pewne czysto techniczne urządzenie w sposób prosty i klarowny. Mam nadzieję, że podołam temu zadaniu... No więc, poznajcie ILS!
Może najpierw w kwestii wprowadzenia rozwinę skrót. ILS to Instrument Landing System.


Tak naprawdę jest to jeden z najważniejszych wynalazków jeśli chodzi o bezpieczeństwo lotu. Pomaga on pilotom wylądować nawet w najtrudniejszych warunkach atmosferycznych.



Dlaczego system ten powstał?
Odpowiedź jest prosta- ludzie łączyli rozwój lotnictwa z rozwojem handlu. Wiedzieli jednak, że całe plany może pokrzyżować zła pogoda. Testy pierwowzoru obecnego ILS odbyły się w 1929 r, więc jak widać, jest to całkiem świeżutki wynalazek. Pierwszy samolot, wylądował za pomocą systemu w 1938 r.



Części z jakich składa się Instrument Landing System:
  • lokalizator
  • ścieżka podejścia
Nazwy mogą wydawać Wam się zupełnie obce, ale zaraz wszystko wyjaśnię. Są to elementy naprowadzające. Najprościej mówiąc- lokalizator służy do określenia, czy samolot znajduje się na lewo czy na prawo od osi pasa. Służą do tego wygenerowane sygnały radiowe. Ciężej wytłumaczyć działanie drugiej części. Ścieżka podejścia nadaje informacje na temat tego, czy statek powietrzny znajduje się powyżej czy poniżej wyimaginowanej płaszczyzny, która przecina pas w punkcie przyziemienia. 


Oczywiście samolot, aby mógł korzystać z ILS musi posiadać anteny i odbiornik ILS.
Ważnym wątkiem związanym z tym systemem są markery. Są one po prostu odbiornikami, które pozwalają na zorientowanie się o tym, w jakiej odległości maszyna znajduje się od pasa. Dzielą się one na 3 rodzaje, a każdy z nich różni się odległością, w jakiej jest położony od pasa, jednak szczerze mówiąc, nie jest to aż tak ważna informacja, aby wspominać o niej w notce.


Istnieją 3 kategorie podejść do lądowania za pomocą systemu. Regulują one widoczność podczas próby zakończenia lotu. Nie mają one żadnych oryginalnych nazw: kategoria I, II i III. 

Jakie są wady ILS?
  • przede wszystkim pieniądze- sam koszt budowy to około 4 miliony zł. (Dlatego ILS często zastępowany jest innymi systemami)
  • Zakłócenia- teren musi być wyrównany, ponieważ sygnały odbijające się od powierzchni mogą doprowadzić do nieporozumień. Dodatkowo zakłócenia mogą być spowodowane innymi sygnałami.
  • wyznaczona jest tylko 1 ścieżka podejścia
Są to największe wady urządzenia, ale jak wiemy, nic nie jest do końca dopracowane. Pomimo wszystko, ILS jest bardzo ważny w transporcie lotniczym.


Powyżej przedstawiony materiał jest zakresem, na który przygotowywałam prezentację w I klasie technikum, dlatego jest mi dosyć bliski. Myślę, że przedstawiłam go w najprostszy sposób, dzięki czemu mogłam Wam przybliżyć bezpieczeństwo lotów.
Życzę Wam miłego dnia, a ja uciekam uczyć się dalej! :)

Pamiętajcie o moim e-mailu:
be_cuteee@wp.pl









Dzisiaj mam nie lada gratkę dla miłośników ekologii. Przeglądając swoje stare prezentacje multimedialne do szkoły szukając inspiracji do stworzenia nowego wpisu natknęłam się na ciekawostkę o samolocie, który napędzany jest... zużytym olejem kuchennym.


Ekolodzy są wręcz ostatnio przerażeni emisją spalin wytwarzaną przez samochody. Obawiają się także samolotów, przez to, że są one coraz częściej wykorzystywane jako środek transportu do pracy. Starałam się już w niejednym wpisie zaprezentować, że pomysłowość ludzka nie zna granic- również w poniższej notce to udowodnię. Miłego czytania. :)

W roku 2009 ludzie zajmujący się transportem lotniczym zastanawiali się, jak stworzyć paliwo, które będzie bardziej eko. W końcu wpadli na pomysł- maszyna napędzana olejem kuchennym! Na czym by to polegało? Jest to specjalna mieszanka 2 cieczy- 75% jest paliwem lotniczym, a pozostałe 25% to zużyty olej. Przedsiębiorstwa zajmujące się paliwami skupują z różnych miejsc olej. Dzięki takiemu rozwiązaniu można obniżyć aż o 80% emisję dwutlenku węgla.


Oczywiście jako osoba kochająca zdrowy styl życia nie polecam takiego sposobu odżywiania się. :)
Pierwsze biopaliwa wykorzystała już 2 lata później Lufthansa. Kolejną spółką było holenderskie KLM. W przypadku tej linii, rozpoczęto testowanie mieszanki na trasie Amsterdam- Paryż. Po udanych lotach, Holendrzy zasilili tymże paliwem statek powietrzny, który miał przelecieć Atlantyk wprost do Nowego Jorku. Kiedy lot powiódł się, ludzkość wręcz oszalała na tym punkcie i stało się to popularnym tematem w kwestii lotniczej.



Dyrektor KLM żartował, że po starcie samolotu napędzanego ekologicznym paliwem można wyczuć zapach smażonych frytek.
IATA zapowiedziała, że paliwa ekologiczne w roku 2017 będą stanowić aż 10% wykorzystywanych wszystkich paliw. Lufthansa i KLM nie są jedynymi liniami eksperymentującymi z ekologią. Podobnie pracują nad tym inni przewoźnicy. Np. JAL czy Thomson.
A co z pasażerami i pilotami? Piloci twierdzą, że paliwo nie wpływa na prowadzenie maszyny, również podróżujący nie składali skarg.
A co wy o tym myślicie? Oczywiście jest to jeden z wielu pomysłów, który ma poprawić stan atmosfery, ale moim zdaniem jest bardzo oryginalny. Chcielibyście przekonać się, czy faktycznie taki lot jest komfortowy? :) Piszcie. 




Z czego korzystałam tworząc notkę:
http://www.tvp.pl/wiedza/aktualnosci/biopaliwo-w-przestworzach-ekologiczne-samoloty-pasazerskie/4918381
http://losyziemi.pl/holandia-linie-lotnicze-klm-wyslaly-za-ocean-samolot-napedzany-w-25-proc-zuzytym-olejem-kuchennym