MYŚLISZ, ŻE ZNASZ TITANICA?

By | 13:54:00 2 comments
A dziś, nie przedstawię wam kolejnej ciekawostki, rzeczy mało znanej, a historię, która zasługuje na wspomnienie. Jest znana przez wszystkich, bez względu na to, czy ktoś interesuje się maszynami czy też nie. Jedna z największych katastrof morskich, owiana tajemnicami i plotkami.
Opiszę Wam rejs Titanica.


Aby zająć się historią Titanica, wypadałoby wprowadzić nieco podstawowych informacji. Przede wszystkim warto wiedzieć, że owy statek był brytyjskim transatlantykiem. (obsługa połączeń Europa- Ameryka) Należał on do linii White Star Line. Towarzystwo okrętowe nie miało szczęścia w eksploatacji statków. Niestety, miało ze sobą pasmo nieszczęśliwych wypadków. Nie będę opisywać teraz o co chodzi, bo to post poświęcony tylko Titanicowi, osobną notkę o White Star Line mogę zrobić później, jeśli kogoś by to zainteresowało. 
Przedsiębiorstwo postanowiło, że Titanic będzie nową szansą dla nich. Dzięki temu statkowi wróci do gry dobra passa. Budując tę maszynę twórcy i projektanci trzymali się dobrej myśli, a widząc jak się rozwija- byli bardzo z siebie dumni. 


Transatlantyk rozwijał prędkość 23 węzłów (43 km/h). Jednak White Star Line było najbardziej dumne z wnętrza statku. Pokład był podzielony na 3 części. Każda była zarezerwowana dla danej klasy. Maszyna była tak zbudowana, że pasażerowie klasy I nie mieli okazji widzieć się z pasażerami klasy III. Dlatego też moim zdaniem film "Titanic" Jamesa Camerona jest bzdurą. Tak, rozumiem- wyobraźnia i koncepcja arytsty była inna, jednak, przedstawiona sytuacja mogła wprowadzić wielu ludzi w błąd. Pasażerowie danych klas "spotkali" się pierwszy raz podczas tonięcia statku. 
Dla pasażerów najwyższej klasy był dostęp do wielu atrakcji- siłownia, kort, turecka łaźnia, salon fryzjerski, ekskluzywne windy itd, długo by wymieniać. 
Mam wrażenie, że często wygląd nie jest na tym samym poziomie co bezpieczeństwo czy wygoda. W tej sytuacji moja teoria również się sprawdza. Bezpieczne dotarcie do brzegu było elementem, na który zwracano najmniej uwagi- właściciele Titanica po prostu wierzyli w niezawodność kadłuba. Pomimo, że miał podwójne dno z szesnastoma wodoszczelnymi przedziałami, to później przedstawię, dlaczego "niezatapialny" poszedł na dno.
Ale skoro nie zaprzątano sobie głowy konstrukcją, to na 100% linia pomyślała, aby wyposażyć statek w odpowiednią ilość szalup ratunkowych? Hahahahahaha, nic podobnego. Szalup również było zdecydowanie za mało. Faktycznie- statek musiał konstruować ktoś rozsądny. 


Podsumowując- Titanica budowano przez 3 lata.
A jaka jest najważniejsza osoba na statku? Oczywiście kapitan. Posadę tę zajmował 62- letni Edward John Smith. Po zakończeniu rejsu, mężczyzna miał przejść na emeryturę. Wybrano właśnie Smitha, ponieważ uważano go za jednego z najlepszych dowódców. Czyżby popełniono kolejny błąd?


9 kwiecień- dzień przed wypłynięciem. Można się domyślić, że prace na statku wrzały. Sprawdzano chociażby stan faktyczny wszystkich rzeczy na statku. Liczby były ogromne. Przykład? 57 tysięcy sztućców czy 2 tysiące solniczek. 
Złośliwi twierdzą, że nad statkiem wisiało fatum. Nie wszystko szło po myśli pracowników, a osoby wierzące zabobonom twierdziły, że były to przestrogi. 
Pierwszy wypadek przed wypłynięciem to pożar kotłowni numer 7. Zapalił się jeden ze składów węgla. W wyniku pożaru uległa zniszczeniu jedna z grodzi wodoszczelnych. Informacja została utajniona.
Kolejny problem to wychodzenie z portu. Kiedy Smith rzucił hasło "cała naprzód!", Titanic o mały włos nie zderzył się z parowcem New York. Kolejny przypadek? Ostrożni podczas pierwszego postoju postanowili opuścić statek. Chyba coś przeczuwali. 
14 kwiecień, godzina 13:45. Właśnie w tej godzinie marynarze zaczęli bić na alarm. Według nich, Titanic płynął prosto na obszar naszpikowany lodowcami. Nadano 6 ostrzeżeń, żadne z nich nie doszło do mostku kapitana. Dlaczego? Do dziś nie znamy odpowiedzi i chyba już jej nie poznamy.


20 minut przed północą Titanic otarł się o lód. Po sprawdzeniu szkód, przedstawiono prognozę- statek zatonie najpóźniej za 2 i pół godziny. Nity, które łączyły stalowe płachty maszyny nie wytrzymały zderzenia. Rozpoczęto akcje ratownicze. Część z załogi rozpoczęła nadawać sygnał ratunkowy- SOS i CQD. (ang. poszukuję cię) Jaka była ogromna radość załogi, kiedy zobaczyli inny statek- Californian. Nadano sygnał świetlny. Pracownicy Californian przyjęli znaki Titanica jako oznakę świetnej zabawy. Rozpoczęto przygotowania szalup i informowano pasażerów o ewakuacji. Padło hasło "najpierw kobiety i dzieci". 
Pierwszą szalupę ratunkową opuszczono o godzinie 00:45. Miała ona numer 7. Mogła pomieścić 65 osób, a zabrała jedynie... 28. Kolejna oznaka braku zdrowego rozsądku. Prawie wszystkie szalupy nie zostały zapełnione do końca. Przez takie zachowanie życie straciło wiele osób... Praktycznie rzecz biorąc tylko co trzecią osobę na pokładzie czekało wybawienie. 
Według mnie Titanic był wielką katastrofą od samego początku. Tak jak już wspominałam- 0 praktycznego, rozsądnego myślenia... W taki oto sposób "niezatapialny" poszedł na dno wraz z wieloma ludźmi i kosztownościami.
Historia już od ponad 100 lat wzbudza wiele emocji, kontrowersji, płaczu... To co opisałam to tylko 1/3 tego co chciałam umieścić, jednakże notatka byłaby wtedy zbyt długa. Pogratulujmy na koniec osobom, które postanowiły zginąć honorowo, lub też tym, którzy oddali własne życie aby inni mogli przeżyć. Były to w większości osoby, które mogły się uratować, ale tego nie zrobiły...




Z czego korzystałam tworząc notatkę:
"tajemnica Titanica"wydawnictwa alex springer






Nowszy post Starszy post Strona główna

2 komentarze:

  1. bardzo dobry temat na notkę na Twojego bloga, nie znałem większości tych faktów o tytaniku

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny i ciekawy post! Bardzo się cieszę że trafiłam na tego bloga-oczywiście obserwuję! i widac że bardzo cięzko pracujesz nad blogiem i urozmaicasz go zdjęciami http://thesandie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń