NA CZYM POLEGAŁO NIESZCZĘŚCIE NAJBARDZIEJ PECHOWEJ LINII ŻEGLUGOWEJ NA ŚWIECIE?

By | 04:52:00 5 comments
Wszyscy znamy historię Titanica. Niewiele jednak osób wie, że maszyna ta była tylko jedną z wielu, która zniesławiła imię rodzimego przedsiębiorstwa. Należy przyznać jedno- White Star Line nie miało sobie równych... ale tylko i wyłącznie w zatapianiu statków i wysyłaniu podróżnych na tamten świat. Ile ludzkich żyć kosztuje do niczego nieprowadząca rywalizacja? I czy można w to wszystko wplątać fatum?

RMS Republic wikipedia.org

White Star Line uważany był za konkurenta linii żeglugowej Cunard. I to całkiem niesłusznie. Otóż Cunard
radził sobie świetnie na rynku. Zarządzał nim rozsądny człowiek, co sprawiło, że jego statki słynęły z niezawodności, wysokiego bezpieczeństwa i punktualności. Mało tego- każda kolejna zbudowana maszyna była lepsza od poprzednika. A White Star Line? Aby uniknąć całkowitego bankructwa, szefostwo nad nią przejął Joseph Ismay. Niestety, wiele z eksploatowanych maszyn było pechowych i ulegały ogromnym zniszczeniom. Rywal Josepha zyskiwał natomiast coraz to większe zaufanie. Dyrektor koncernu nie zniechęcił się do końca, a widząc postępy Cunarda, postanowił spłatać złośliwemu losowi figla i wypuścić nowy parowiec, którym zwojuje świat. Mimo wielu prób, statki nadal nie były bezpieczne, a na ich pokładach ginęło setki ludzi. Jakie były tego przyczyny? W końcu musi być bardziej racjonalne wyjaśnienie, niż tylko ciążące nad linią fatum. 

W 1854 roku, w swój pierwszy i zarazem ostatni rejs wyruszył Tayleur, który nie bez powodu został ochrzczony potoczną nazwą "Pierwszy Titanic". Po 2 dobach przemierzania bezkresnej wody, statek poszedł na dno. W wyniku tragedii z 650 podróżnych, zginęło 360. Zwykły pech? Nie w tym przypadku! Największa wina spadła w tym momencie na człowieka. Jak się okazało- maszyna konstruowana była przez Januszy Inżynierii. Sama budowa okrętu, będąca zbyt wyniosła, uniemożliwiła poprawne działanie wielu niezbędnych przyrządów, jak chociażby kompasu. Jak na ironię- nikt nie zauważył tego przed wyruszeniem w podróż. Druga i zarazem niezwykle amatorska przyczyna to... brak doświadczonej załogi. Okazało się, że 71 osobowy zespół składał się wyłącznie z przypadkowych, lub nie do końca wyszkolonych marynarzy. Część z nich nie znała języka angielskiego, a duża część postanowiła służyć na pokładzie tylko po to, by za darmo dopłynąć do Australii (taki był bowiem cel podróży). Ekspedycji nie sprzyjały również złe warunki pogodowe.

RMS Atlantic www.whitestarhistory.com
Po 19 latach doszło do kolejnej katastrofy- tym razem na pokładzie RMS Atlantic, zginęło 585 osób. Liczba ta spowodowała, że przez pewien czas utonięcie tego statku uważano za najpoważniejszy wypadek na Atlantyku. Tym razem winę należy zrzucić na uniemożliwiający bezpieczny rejs stan atmosferyczny. Podczas podróży zerwał się sztorm, przez który maszyna już nigdy nie dotarła do Nowego Jorku. Starszy mechanik podpowiedział, że jeśli postawi się opór burzy morskiej, to może nie wystarczyć węgla na pokładzie. Dlatego też okręt skierowano do Nowej Szkocji. Podczas przemierzania nowej trasy, wszechobecne ciemności utrudniały zlokalizowanie konkretnego położenia na oceanie. Po 2 godzinach okazało się, że jednostka zbliża się ku ostrym skałom. Mimo, że udało się na nie nie wpaść, statek otarł się o nie. To sprawiło, że na pokład zaczęła dostawać się woda, a środek transportu poszedł na dno.

W 1897 roku doszło do tragedii z udziałem innego tworu linii White Star Line. SS Naronic w wyniku zderzenia się z górą lodową, zatonął. Życie straciło 74 pasażerów. 10 lat później rozbił się Suevic, jednak nikt nie zginął. RMS Republic to transatlantyk zbudowany dla Dominion Line, a jego początkowa nazwa to SS Columbus. Swoje pierwsze dwie podróże przebył właśnie dla tej linii, a następnie został sprzedany przedsiębiorstwu pod dowództwem Josepha Isamaya. Tam właśnie jego tytuł został zmieniony. Jak można się domyślić- pod władaniem Dominion Line, statek bezpiecznie docierał do portów docelowych.

23 stycznia 1909 roku odbył się rejs już pod skrzydłami White Star Line. Przemierzający trasę między Nowym Jorkiem, a Gibraltarem statek po pewnym czasie napotkał swoją pierwszą przeszkodę- gęstą mgłę. W celu zapewnienia odpowiednich środków bezpieczeństwa, maszyna zwolniła, a następnie zaczęła nadawać sygnał dźwiękowy, który informował innych wilków morskich o swojej lokalizacji. Gdy okazało się, że do transatlantyka zbliża się inny liniowiec, kapitan nakazał szybki odwrót. Gwałtowna decyzja nie poskutkowała, a potężny SS Florida wbił się dziobem w środkową część kadłuba Republica. Zginęło 6 osób.

Uwieńczeniem kariery Josepha Ismaya miały być powszechnie znane "trojaczki": Olympic, Titanic i Britannic. Potęga i luksus maszyn miały wzbudzić zazdrość Samuela Cunarda. Nie można było ukryć, iż przepych widoczny na 3 wcześniej wspomnianych tworach zdecydowanie przerastał Lusitanię i Mauretanię, które zostały skonstruowane dla rywala. Jak później się okazało, "cudowne trio" White Star Line nie były w stanie zapewnić bezpieczeństwa podróżującym, do czego oczywiście się nie przyznano. Umieszczono za mało łodzi ratunkowych (bo psuły okazałość parowców) i kamizelek, a sama konstrukcja chociażby Titanica była zbyt słaba. Wszystkie gwarancje o bezkolizyjnej podróży w przyszłości okazały się być tylko nic nie znaczącymi przechwałkami.

Wysnuwając wnioski ze wszystkich historii, można zauważyć, że większość katastrof była spowodowana brakiem zdrowego rozsądku i nieostrożnością. Wyścig szczurów sprawił, że Ismay zwracał uwagę tylko i wyłącznie na okazałość swoich maszyn, a w swoich działaniach nie dopuścił nawet myśli o kolizjach i zatonięciach. Brak doświadczonej załogi, która do końca nie potrafiła obsługiwać statku i podróżnych nie była w stanie wszcząć odpowiednich kroków w sytuacji zagrożenia. Innym kardynalnym błędem było niezapewnienie odpowiednich środków bezpieczeństwa, które np. w katastrofie Titanica okazały się być kluczowe. Z resztą- przekonali się o tym jego konstruktorzy, idąc na dno wraz ze statkiem. Zaistniałe przy złych warunkach atmosferycznych niebezpieczeństwo można załagodzić korzystając z niezbędnych urządzeń. Ale o czym my tu mówimy, skoro nawet one nie działały poprawnie? Bez wątpienia podejmując wiele dodatkowych środków ostrożności, zdecydowanie mniej ludzi zginęłoby w otchłani oceanu.    


Źródła:
"Dziewicza podróż"- Geoffrey Marcus
blog.liverpoolmuseums.org.uk/2010/02/wreck-of-the-tayleur/
"Famous Liners of the Past Belfast Built"- Dunn, Laurence
Nowszy post Starszy post Strona główna

5 komentarzy:

  1. Jak na parodię słabe.
    ‘maszyna ta była tylko jedną z wielu, która zniesławiła imię rodzimego przedsiębiorstwa’
    ‘jego statki ... Mało tego- każda kolejna zbudowana maszyna’
    ‘Sama budowa okrętu, będąca zbyt wyniosła, uniemożliwiła poprawne działanie wielu niezbędnych przyrządów, jak chociażby kompasu. ’
    ‘Starszy mechanik podpowiedział, że jeśli postawi się opór burzy morskiej’
    ‘To sprawiło, że na pokład zaczęła dostawać się woda’
    ‘dźwiękowy, który informował innych wilków morskich o swojej lokalizacji’
    ‘kapitan nakazał szybki odwrót’
    ‘końca nie potrafiła obsługiwać statku i podróżnych nie była w stanie wszcząć odpowiednich kroków w sytuacji zagrożenia’

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę o dokładne sprecyzowanie Twojej wypowiedzi, a wtedy będę mogła się do niej odpowiednio odnieść. :)
      Parodię czego?

      Usuń
  2. Yyyy tak jakby... statek to nie maszyna. To określenie psuje cały Twój artykół

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, statek to maszyna. :D
      Następnym razem przy zwracaniu mi uwagi proszę o zachowanie zasad ortografii, gdyż psuje to Twój komentarz.
      Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Cytując: "Wysnuwając wnioski ze wszystkich historii, można zauważyć, że większość katastrof była spowodowana brakiem zdrowego rozsądku i nieostrożnością."
    Co do tego jednego człowieka to zastanawiam się jak strasznym ignorantem musiał być, że aż tyle ludzi musiało zginąć.

    OdpowiedzUsuń