CZYM WYSŁAĆ LIST, JEŚLI NIE RAKIETĄ?

By | 09:37:00 Leave a Comment
Ludzkość od wieków pracuje nad tym, by nasze paczki i listy były wysyłane jak najszybciej i najbezpieczniej. Wciąż prowadzone eksperymenty z maszynami są źródłem wielu dziwactw, które mimo braku praktycznego zastosowania, wdzięcznie zapisały się w kartach historii. Należy przyznać, że poczta zdecydowanie nie zapomni pewnego epizodu w swojej przeszłości- flirtu przesyłek z... rakietami! Na czym owy okres polegał? I czy to możliwe, by Polska miała coś z tym wspólnego?

howwegettonext.com


Przeniesiemy się teraz w przeszłość o 146 lat, gdy w umysłach ludzi powstawały pierwsze poważne wizje o wpakowaniu listów i meldunków w szczelnie zamknięty pocisk. Paryż w trakcie trwania wojny francusko- pruskiej został otoczony przez armię Wilhelma Hohenzollerna, dlatego też Francuzi postanowili opracować metodę umożliwiającą sprawne przesyłanie wiadomości. Stworzyli w tym celu pocisk i... to by było na tyle. Najprawdopodobniej nigdy nie został on wystrzelony. Poczta rakietowa pozostała obecnie w fazie eksperymentów i mimo żywego zainteresowania w XIX i XX wieku, nie znalazła ona praktycznego zastosowania. Przytoczona tutaj sytuacja była wyłącznie zalążkiem późniejszych eksperymentów wielu państw- Austrii, Indii, USA, a nawet Polski. 

Za prawdziwy początek tej metody uważa się rok 1931, kiedy to austriacki konstruktor, Friedrich Schmiedl, wysłał 102 koperty we własnej rakiecie. Przebyła ona wówczas 3 kilometry, więc z góry narzucony cel został osiągnięty. Z perspektywy obecnej techniki może wydawać nam się, że nie było to ogromne osiągnięcie. Warto jednak wspomnieć, że poprzednie próby różnych osób okazywały się być klęskami. Kilka miesięcy później, Schmiedl założył firmę, dzięki której eksploatował rakiety z listami, lecz po kilku latach został zmuszony ją zamknąć. Jedną z przyczyn zakończenia interesu był brak dalszych finansów na wysyłanie pocisków. Później natomiast, austriacki rząd zakazał obywatelom posiadania jakichkolwiek materiałów wybuchowych, co stało się gwoździem do trumny. Mimo to, wielu filatelistów z ogromną pasją zbierało koperty, które znalazły się na pokładzie rakiet.


Friedrich Schmiedl na znaczku. Źródło: stampworld.de

Kolejne państwo, które może poszczycić się rakietowymi sukcesami to Indie. 30 września 1934 roku dr. Stephen Smith postanowił rozpocząć próby, przesyłając puste koperty w pociskach. Prowadzone przez inżyniera eksperymenty były mile widziane przez indyjski rząd. Były one bowiem prowadzone, by następnie móc wysyłać ważne paczki w trudno dostępne rejony kraju- chociażby w te, które zostały zniszczone przez katastrofy naturalne. Przełomem było wysłanie rakietą artykułów spożywczych i 150 listów. Pocisk zawierał wówczas indyjskie papierosy, ryż, przyprawy, a także zboże. Można powiedzieć, że rakiety Smitha były wręcz niezawodne- nie wybuchały w powietrzu i bezproblemowo lądowały w wyznaczonych miejscach. Mężczyzna wypuścił 80 pocisków w celu transportu poczty, co stanowiło niecałe 30% jego rakietowej działalności. Po śmierci został okrzyknięty pionierem przesyłania listów drogą lotniczą. 

Mimo pierwszych nieudanych prób, Ameryka także może poszczycić się sukcesami w zakresie rakietowej poczty. Dziedziną tą zajął się dr Robert Goddard- inżynier, fizyk i wynalazca, który został okrzyknięty mianem ojca amerykańskiego przemysłu rakietowego. Pierwsze pomyślne loty miały miejsce 23 lutego 1936 r, kiedy to 2 pociski zostały wystrzelone z terenów jeziora Greenwood. Kolejne próby polegały na transporcie poczty przez granicę USA i Meksyku. Wszystko jednak ma swój koniec, więc amerykańskie pociski przestały służyć w przewozie paczek na skutek podjętych działań wojennych.
   
24 lata później do grupy państw zajmujących się rakietowymi przesyłkami dołączyła nasza ojczyzna. Aeroklub Krakowski wraz z Zarządem Oddziału PZF wystrzelili pierwszą w Polsce rakietę eksperymentalną, która przebyła trasę ze stolicy Małopolski do miasta Klucze. Do czasu zakończenia lotów, przeprowadzono 7 procesów transportowych. Próby zostały jednak zaprzestane ze względu na brak wystarczających finansów. Nie tylko Kraków pragnął wykonywać rakietowe testy. Podobną próbę podjęto w Warszawie, lecz była ona nieudana.




Historia nie zapomni także tych państw, które mimo usilnych starań, popełniały błąd za błędem. Należą do nich m.in. Niemcy. Wszystkie eksperymenty prowadzone przez Gerharda Zuckera były nieudane, mało tego- stanowiły ogromne zagrożenie dla osób trzecich. Jedna z rakiet biznesmena, którą przedstawił publiczności ważyła aż 360 kg. Dla porównania, pocisk z Polski ważył 28 razy mniej. Mimo zapewnień mężczyzny o cudownych parametrach, jedna z rakiet nie mogła wystartować, natomiast druga niemal zabiła widownię, gdyż w trakcie lotu z ogromną siłą uderzyła w ziemię. No cóż, a według planów miała zabrać 200 kg ładunków i przebyć 400 km. 3 lata później, Zucker przeniósł się do Wielkiej Brytanii, gdzie nie zaprzestawał eksperymentowania. W międzyczasie prowadził wiele prób na terenie Szwajcarii, Holandii, a także Włoch. Każdy z pocisków wybuchał w powietrzu. Warto wspomnieć, że jedna z rakiet zawierała 30 tysięcy listów, a ona także uległa zniszczeniu. Zucker postanowił się jednak nie poddawać i po powrocie do Niemczech wciąż próbował zachęcić audytorium do swoich rakiet. Myślę, że także i te eksperymenty nie wypadły zbyt dobrze, zważając na to, że zabił w ich trakcie swojego pomocnika i trzech widzów.

Inżynierskie zmagania z rakietową pocztą zainspirowały wielu twórców do wykorzystania tego motywu w swoich dziełach. W 1947 roku światło dzienne ujrzała powieść science fiction Roberta Heinleina pt. "Rocket Ship Galileo", która opowiadała o zmaganiach nastolatków w przestrzeni kosmicznej. W 2004 roku na ekranach pojawił się film "The Rocket Post", którego fabuła była oparta na nieudanych doświadczeniach Gerharda Zuckera, natomiast RocketMail było nazwą dla pierwszego portalu świadczącego usługi e-mailowe za darmo. To tylko kilka z wielu przykładów wykorzystania tematyki rakietowej poczty w pracy innych osób. Należy przyznać, że podbiła ona popkulturę.

Wydawałoby się, że ludzkość nie porzuci zbyt szybko planów dotyczących takiego transportu. Metoda ta zdecydowanie skraca czas przewozu naszych paczek, bądź listów, jednak brak pewności co do bezpieczeństwa i deficyt finansowy sprawiły, że pomysł odszedł w zapomnienie. A może ktoś za kilkanaście lat do niego wróci? I czy ktoś powiedział, że poczta i kurierzy nie potrafią zaskoczyć?






Źródła:
cracoviana.org
"Essays on the History of Rocketry and Astronautics"- F. Schmield
stampnotes.com
historia.org

Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: