SAMOCHODEM POD MORZEM, CZYLI NORWEGOWIE I ICH PIERWSZY NA ŚWIECIE PODWODNY TUNEL

By | 05:26:00 Leave a Comment
Nieraz przekonaliśmy się o tym, że przyroda może być przyjacielem, jak i również największym wrogiem transportu. Upadające na drogę konary, gęste mgły przez które samoloty zmuszone są do awaryjnych lądowań, silne sztormy, które nieraz zatopiły statki i wiele innych podobnych zdarzeń spędzają inżynierom sen z powiek, a specjaliści z danych dziedzin wciąż rwą włosy z głowy. Japończycy pracują nad niewidzialnym pociągiem, Szwedzi pragną zredukować liczbę wypadków drogowych do zera, a Norwedzy? Norwedzy także marzą o pionierstwie! Oni jednak postawili na przemierzanie podmorskiego tunelu za pomocą samochodów. Jako pierwsi na świecie!



Spoglądając w karty historii możemy zauważyć, że rozwój motoryzacji w Norwegii nie przebiegał zbyt gwałtownie. Maszyna na czterech kółkach nie była także mile widziana we wszystkich regionach państwa- norweska północ dość długo nie chciała korzystać z środków transportu drogowego. Sytuacja ta jednak znacznie uległa zmianie na przestrzeni lat. Mimo to,  warunki naturalne w Norwegii wciąż stanowią pewnego rodzaju wyzwanie dla inżynierów, kierowców i koncernów samochodowych. Dlaczego? 

Na samym początku warto wspomnieć o klimacie- zima w Skandynawii nie należy do łagodnych, więc jest to kraj importujący wyłącznie auta trwałe. Prym wiodą w głównej mierze twory Volkswagena, Toyoty, Forda, czy Volvo. Kolejną trudnością w rozwoju transportu jest rzeźba terenu- 50% terytorium leży na wysokości co najmniej 600 m n.p.m., co oznacza, że jest to kraj wyżynno- górzysty. Jakby tego było mało- malownicze fiordy, których Norwegia posiada prawie 1200, również nie ułatwiają przepraw między różnymi miastami  i wymaga całkiem specyficznych alternatywnych tras (konkretny przykład w dalszej części artykułu). Te czynniki sprawiły, że infrastruktura drogowa państwa Morza Północnego nie jest wybitnie rozbudowana- łączna długość dróg wynosi 93,5 tys km, a autostrad... 340 km, czyli ok. 2 razy mniej niż w Algierii, czy Rumunii.

Photo credit: trevorklatko - Foter.com / CC BY-NC

Trondheim i Kristiandsand- 2 norweskie miasta, które dzieli 600 km, jeśli mierzyć trasę wzdłuż wybrzeża. Wydawałoby się, że korzystając z środków transportu XXI wieku, nie jest to daleki odcinek, jednak okazuje się, że wcześniej wspomniane fiordy uniemożliwiają prosty przejazd. Przemieszczenie się z jednego miasta do drugiego zajmuje 21 godzin! Norwedzy postanowili więc wprowadzić nowoczesne rozwiązanie, które przyspieszy proces transportowy. Państwowy Zarząd Dróg ujawnił, że przedłuży trasę E39, która obecnie ma 1330 km i łączy Norwegię z Danią. Specyfika odcinka polega na tym, że będzie to podwodny tunel rozciągający się w Morzu Norweskim na głębokości 30 m.

fot. NPRA

Na powyższym planie można zauważyć, że droga umożliwi ruch samochodów i pieszych. Pomysł omawiany był już kilkanaście lat temu, jednak zrezygnowano z niego ze względu na koszty. Cały tunel ma bowiem pochłonąć nakłady wysokości 25 miliardów dolarów. Projekt obejmuje zbudowanie dwóch rur, które zawisną równolegle ku sobie. Byłyby one utrzymane dzięki pontonom na powierzchni morza. A co z przepływającymi na trasie statkami? Odstępy między pontonami byłyby tak szerokie, że umożliwiłyby swobodny ruch i manewry środków transportu morskiego, co można zobaczyć na poniższej wizualizacji: 

Fot. NPRA
Nie jest to jednak jedyny sposób na utrzymanie stabilności konstrukcji- planuje się także, by przymocować budowę do podłoża skalnego. Ponadto, co 200 m umieści się dodatkowe połączenie rur w celu umożliwienia statecznego dryfowania. Pierwszy z podwodnych korytarzy ma powstać na trasie między Oppedalem i Lavikiem. Głównym materiałem budulcowym będzie beton, a długość każdej z trasy wyniesie 1,2 km. Cały projekt ma zostać zrealizowany do roku 2035 i skróci czas podróży między Trondheim i Kristiandsand z 21 na 10 godzin. 

Projektanci motywują realizację idei wieloma zaletami. Uważają przede wszystkim, że takie rozwiązanie ma najmniejszy wpływ na środowisko naturalne i nie oddziałuje negatywnie na inne procesy transportowe. Należy przyznać, że wybierając między statkiem, a samochodem, o wiele praktyczniej jest postawić na auto. Środki transportu morskiego słyną z rozwijania małych prędkości, a każdy postój w porcie związany jest z kolejnymi godzinami opóźnień. Nie należy także zapominać o maksymalnym obciążeniu danego promu i uzależnieniu od niestabilnych warunków pogodowych. Istnieje możliwość powstania zatoru, bądź wypadku drogowego, jednak podróż autem jest zdecydowanie bardziej komfortowa, a dotarcie do punktu docelowego- znacznie szybsze.
Fot. NPRA

Mimo, iż podwodny tunel nie jest projektem wyjętym żywcem z książek sci-fi, uważam, że pewien odsetek społeczeństwa na początku nie będzie przekonany do korzystania z takiej formy podróżowania. Przezorni ludzie będą obawiać się nieprzyjemnych incydentów, możliwości zawalenia się korytarza, wybuchów i tym podobnych wydarzeń. Myślę, że po kilku latach udanej eksploatacji, tunele rozciągające się w głębinach Morza Norweskiego zyskają na popularności. Należy jednak przyznać, że taki rodzaj przejazdu nie będzie miał wielu przeciwników w Norwegii.

A Wy co sądzicie na temat takiego tunelu? Czy warto byłoby opłacić jego budowę na Morzu Bałtyckim? Czy Polacy przełamaliby się na nowocześniejsze trasy?
 




Źródła:
www.natureworldnews.com
www.ecowatch.com
www.businessinsider.com 
"Wielka encyklopedia samochodów"- Linz, Schrader 
Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: